Złota kolekcja - Moje przygody łowieckie

Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 24 godziny
Cena: 35,00 zł 35.00
ilość szt.
dodaj do przechowalni

Opis

 

Kolejna pozycja w serii „Złota Kolekcja Łowca Polskiego” pióra wielkiego miłośnika Kresów i ich przyrody Juliana Ejsmonda. W zbiorze kilkudziesięciu wspomnień znajdziemy bogate i niezwykle barwne relacje ze wspaniałych polowań na głuszce i kaczki, ale również na dziki, kozły i jelenie, wkomponowane w znakomite opisy poleskiej przyrody oraz tradycji i zwyczajów łowieckich.
Twarda lakierowana oprawa.

 

Fragment opowiadania: „Słowiki, konwalie i … kozły”

 ”O 6-ej po południu po wyspaniu się w wygodnych łóżkach leśniczówki i po spożyciu obiadu jesteśmy znowu w lesie. Tym razem pogoda nam sprzyja. Dwóch gajowych siedzi ze mną, roz­glądając się bacznie dokoła.

 Szukanie w gęstwinach uważam za bezcelowe. Wyjeżdżamy na łąkę pod lasem. Wilgotna łąka pełna jest różowej i białej ko­niczyny, liljowo kwitnącej wyki, modrego łubinu, ostów, konwalij i tysiąca innych niewidzialnych kwiatów, których obecność poznać można jedynie po zapachu. Na jej zielonem tle widzimy już zdała czerwoną, upragnioną plamę kozła.

 Radośnie i drapieżnie podjeżdżamy ku niemu. Jest piękny, choć jeszcze dość daleki. Strzelam. Kozioł znaczy strzał. W ga­lopie zmierza jednak do lasu.

 Przystaje. Niknie w gęstwinie. Gajowy idzie jego śladem. Na miejscu, gdzie kozioł przystanął, jest obfita farba. W lesie za pierwszym krzakiem kozioł leży. Bardzo piękny szóstak.

 Podczas gdy gajowi patroszą go, rozglądam się po łące i są­siadujących z nią kulturach. Trzy sarny pasą się niezbyt od nas daleko.

 Podjeżdżamy do nich: jest to koza, koźlątko i młody kozioł o dość słabych parostkach. Oczywiście nie strzelam. Raduję się natomiast pięknym widokiem i odurzającą wonią łąki, która po niedawnym deszczu o pogodnym wiosennym wieczorze wszystkiemi swemi najpiękniejszemi zapachami upaja nas i czaruje.

 Z kultury podnosi się przed nami kapitalny kozioł. Zmierza do lasu. Strzelam go w biegu. Ruluje i zostaje w strzale. Milsze to, niż strzał do stojącego zwierzęcia, który zawsze sprawia przy­krość, zwłaszcza jeżeli podjeżdża się kozła zbliska.

 Wieczorem z trzema kozłami zajeżdżam przed szkółkę leśną koło zboża, gdzie czeka leśniczy. Wychodzi tam przed zachodem ładny kozioł. Oświadczam, iż strzelać już nie będę: mam dość trofeów.

 Za chwilę widzę w zbożu stojącego kozła. Wychodzi powoli na łąkę. Postanawiamy podjechać go i przyjrzeć mu się zbliska. Szóstak — ale słaby. Nie będę strzelał. Wracamy ku domowi.

 A jednak tego wieczora z woli św. Huberta miałem raz je­szcze strzelić. Najpiękniejszy z zabitych dnia tego kozłów pod­niósł się przed nami z kultury i kłusem uchodzić począł w stronę lasu.”

 

Produkty powiązane

Opinie o produkcie (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl